W lutym, gdy akurat zima przykryła okolicę śniegową kołderką wyjątkowo obficie, miałam okazję spędzić tydzień w miejscu, o którym marzyłam już od dawna ze względu na to, że ta wyspa jest jednym wielkim, kwitnącym cały rok ogrodem.
To oczywiście Madera, która jest nazywana wyspą wiecznej wiosny, bo jest tam łagodny, ciepły klimat, co sprzyja bogactwu roślinnemu.
Mieliśmy szczęście, bo pogoda na Maderze bardzo często się zmienia, a przez cały pobyt było słonecznie (początkiem marca było załamanie pogody i w wyższych częściach wyspy pojawił się nawet śnieg(!), ale nas tam już nie było).
Madera to największa, wulkaniczna i jedyna zamieszkała wyspa archipelagu. Została odkryta w 1419 roku przez portugalskich żeglarzy João Gonçalvesa Zarco i Tristão Vaz Teixeirę. Jest położona na Oceanie Atlantyckim u północnych wybrzeży Afryki. Oprócz niej w skład archipelagu wchodzą jeszcze Porto Santo, Ilhas Desertas i Wyspy Selvagens.
Nazwa "Madera" pochodzi od portugalskiego słowa oznaczającego "drewno", gdyż w momencie odkrycia jej przez Portugalczyków była pokryta obfitymi lasami laurowymi. Las laurowy - laurisilva jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO i jest jedną z głównych naturalnych atrakcji wyspy.
Mieszkaliśmy w Garajau, urokliwej miejscowości położonej na klifie z wspaniałym widokiem na ocean.
Na Maderze można zobaczyć kolejną charakterystyczną roślinę, czyli wiele żmijowiec. My podziwialiśmy je w pobliżu figury Chrystusa oraz na klombie razem z makami.
❤ ❤ ❤ ❤ ❤