Szukaj na tym blogu

czwartek, 23 lipca 2020

lipcowy ogród

Witajcie! Koniec czerwca i lipiec to zawsze czas, w którym królują róże. Co prawda maj i czerwiec były u nas bardzo deszczowe, jednak róże mimo tego pokazały to co mają najpiękniejszego. Razem z moim M. lubimy wykorzystywać materiały z odzysku, więc róże w tym roku pną się po drewnianych piramidach zrobionych ze starej boazerii. 














w dalszej kolejności kwitła rodgersja i ismena.




Bardzo lubię jeżówki, ale chociaż już kilka razy kupowałam różne odmiany, w końcu zostają tylko różowe.





Potem nadchodzi czas na kwitnięcie juk, liliowców, floksów, lawendy i malw oraz hortensji i nasturcji.











 




Lubię też, chociaż jest dość ekspansywna, tojeść orszelinową, bo jej kwiaty przypominają czapki krasnoludków i wszystkie obracają się w jedną stronę.

Oczywiście częste deszcze, a potem słoneczna pogoda sprawiły, że mamy całe mnóstwo ślimaków i nagich i muszlowych, no i oczywiście komarów. Ślimaki staramy się codziennie wieczorem zbierać, bo hosty, aksamitki, surfinie i inne rośliny nie mają szans na normalny rozwój. Na ślimaki nie pomagają skorupki z jajek, czasem już w desperacji stosuję ślimakol, bo chwilami nie mam już siły z nimi walczyć.
Pozdrawiam Was serdecznie, Lusi.














środa, 8 lipca 2020

Spacer po okolicy

Lubię spacerując po najbliższej okolicy, obserwować jak zmienia się przyroda w zależności od pory roku, pory dnia, oświetlenia... Kiedy pokazywałam te miejsca w grudniu, wszystko było leciutko przyprószone śniegiem. Teraz wszystko wygląda inaczej. Na okolicznych polach wśród dojrzewających powoli zbóż czerwienią się maki i bielą rumianki.









Chmury na niebie układają się w coraz to inne wzory, to znów słońce bawi się z nimi w chowanego. 








Każdego dnia jest trochę inaczej. Trawa na łące jeszcze w czerwcu została skoszona, potem trzeba ją było trochę poprzewracać.




 Wśród skoszonej trawy można było zobaczyć takich skrzydlatych gości.



Dopiero był czerwiec, a tu już nastał lipiec. Dobrze że w końcu jest mniej deszczowych dni i słońce pokazuje że jest lato. Przesyłam Wam letnie pozdrowienia. 
Lusi

niedziela, 21 czerwca 2020

Tym razem kolorowo

Kiedy za oknem szaro i deszcz pada kolejny dzień, każde wyjście do ogrodu jest możliwe wyłącznie w kaloszach, trzeba przywołać kolory, a także zapachy, które całkiem niedawno można było zaobserwować i poczuć.



Bez palibin, a potem robinia akacjowa pięknie pachniały.







Azalie japońskie, różanecznik, orliki, kalina, kielichowiec, krzewuszka, żarnowiec.


 








W cienistym zakątku przed domem jest królestwo host i paproci.





Są też czosnki, dzikie róże, powojniki, dzwonki i lwie paszcze.











Wśród kwiatów wyrastają dzikie, pachnące poziomki.



W donicach na tarasie oraz w koszach na ścianie kwitną surfinie, werbeny, bakopy, pelargonie, smagliczka i pokrzywiec (inaczej zwany lisimi ogonami).






 Oczywiście czerwiec to czas piwonii. Bardzo lubię ich delikatny zapach. Nie wiem niestety, jakie to odmiany.







 Na koniec margaretki i szczawik, który wypełnia szczeliny między kamieniami. Ciężko go usunąć, więc staram się go polubić.




Mam nadzieję, że udało Wam się dotrwać do końca spaceru. Pozdrawiam z bardzo mokrego ogrodu i życzę dużo słońca
Lusi