W naszych okolicach pogoda była na tyle łaskawa, że oszczędziła nam przymrozków. Było trochę śniegu, ale nie wyrządził większych strat, dlatego mogę cieszyć się całym kwiatowym bogactwem.
Maj, najpiękniejszy według mnie miesiąc w roku rozpoczął się kwitnieniem różaneczników i azalii. I chociaż większość roślin w ogrodzie jest w pastelowej kolorystyce, to te krzewy są również w bardziej "płomiennych" barwach. Ze względu na wielkość ogrodu mam tylko dwie zwykłe azalie, a pozostałe to japońskie, które zajmują niewiele miejsca, a wyglądają bardzo efektownie.
Na tym różaneczniku widać, że niektóre pąki przemarzły i zbrązowiały.
Kwitnie również kielichowiec i kalina, a klon Carnival rozświetla cienisty zakątek.
Ta hosta jeszcze ma liście pozwijane, a przed nią rosną żurawki w dwóch kolorach.
Tu widok na cały ten zakątek ogrodowy.
Powoli kończą kwitnąć typowe majowe kwiaty - niezapominajki i konwalie.
A tu widok na ogród z tarasu, gdzie w wolnym czasie można wypić kawę i poczytać książkę.
Pozdrawiam majowo, Lusi 😊
Zaczarowany ogród pełen kwiatów. Na pewno wymaga wiele pracy ale też daje wiele radości. Udanego weekendu:)
OdpowiedzUsuńDokładnie tak Lucynko, jak piszesz - pracy sporo, ale ogrom radości. Serdeczności dla Ciebie :)))
Usuńcudownie :O
OdpowiedzUsuńMiło mi :)
UsuńPięknie tam u Ciebie, Lusi. Tyle kolorów, gatunków.
OdpowiedzUsuńTo super, że roślinki dały radę, azalie tak pięknie kwitną, teraz mają swoje 5 minut.
Konwaliowe dzwoneczki cudnie wyglądają, a pozwijane liście hosty wspaniale się prezentują w takiej pozycji na baczność :)
Moje azalie i mój kielichowiec niestety zmarzły, tak że cieszę oczy u innych :)
Uściski, Lusi...
Fajnie określiłaś pozycję liści hosty - faktycznie stoją na baczność :) Tak właśnie pomyślałam, że kogoś ucieszą te roślinki, które przetrwały trudne warunki. Iwonko, mam nadzieję że jeśli nie w tym roku, to w następnym znowu będziesz się cieszyć azaliami i kielichowcem. Te mrozy to była ciężka próba i dla roślin i dla ogrodników. Ściskam Cię najserdeczniej :) :) :)
UsuńLusi, ile radosnych kolorów wprowadzają różaneczniki do ogrodu! Pięknie ozdobiłaś nimi rabatę. U mnie przeważają azalie wielkokwiatowe w równie ognistych barwach, a japońską mam jedną i bardzo kapryśną ;-)) Szkody po nocnych przymrozkach odczuję z opóźnieniem, choć już teraz widać, jak bardzo ucierpiały moje hortensje ogrodowe... cóż taki mamy klimat ;-))
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno i pozdrawiam gorąco!
Anita
Anitko, różaneczniki i azalie zawsze kojarzyły mi się z bogactwem kolorów. Ty z taką dbałością chronisz i pielęgnujesz swoje hortensje ogrodowe, ale z przymrozkami i innymi niespodziewanymi kaprysami aury nie wygramy... Przesyłam serdeczne sobotnie pozdrowienia :) :) :)
UsuńDo ogrodu trzeba mieć oko i wyobraźnię, żeby wszystko tak ładnie skomponować. Ty masz. Super taras.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci za tyle miłych słów :) A na tarasie bardzo lubimy spędzać czas.
UsuńAle pięknie! Ile wspaniałych kwiatów. :)
OdpowiedzUsuńA jak bardzo one cieszą :) :) :)
UsuńPięknie i kolorowo u Ciebie lusi. Szczególnie wzruszył mnie widok konwalii. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKarolinko, ja też ogromną sympatią darzę te niezbyt duże, skromne dzwoneczki i jeszcze oczywiście niezapominajki. Serdeczności dla Ciebie :)))
UsuńCudowne kwiaty :D Kocham niezapominajki :D
OdpowiedzUsuńJa też uwielbiam niezapominajki i konwalie :)
UsuńJak ja lubię bywać u Ciebie i oglądać te piękne kolory różaneczników i azalii. Twój ogród jest taki jakie kocham najbardziej. Znajdzie tam miejsce każda roślinka. U mnie niestety azalie, hosty i wiele innych nie przetrwało tego mrozu. Dobrze, że przetrwały u Ciebie, bo można nacieszyć oczy. Pozdrawiam serdecznie:):):)
OdpowiedzUsuńJaneczko, trafnie zauważyłaś, że u mnie każda roślina która się pojawi (często niezamierzona przeze mnie) znajdzie swoje miejsce. Natomiast nie wszystkie które ja chciałabym u siebie gościć, zostają ze mną na dłużej. Mróz nie wyrządził szkód, ale nornice oprócz tulipanów podgryzły korzenie bzu oraz 2 róż. Zwłaszcza jedna różą była dla mnie bardzo cenna, bo była jeszcze z ogrodu mojej mamy, a do tego miała bardzo oryginalny kolor liliowo-wrzosowy. No ale trudno, cieszę się tymi wszystkimi roślinami, które zostały. I fajnie że inni też cieszą się ich widokiem :))) Uściski serdeczne przesyłam :)))
UsuńPrzepięknie u Ciebie! Maj wyjątkowy jest w tym roku, bo kwitną nie tylko majowe kwiaty, ale też te z czerwca, a u mnie nawet lipcowe irysy. :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWitaj u mnie Edytko! W kwietniu natura przyspieszyła z kwitnieniem i w maju jest tak samo. Cieszę się że Ci się u mnie podoba i zapraszam do kolejnych odwiedzin :) :) :)
UsuńZachwyciły mnie azalie i różaneczniki, u mnie ciągle chorowały, mimo różnych zabiegów i przesadzania, w końcu z nich zrezygnowałam. Została tylko jedna - azalia pontyjska, która nadrabia ten niedostatek, bo mając już 25 lat jest ogromna i co roku wspaniale kwitnie. Hosty któregoś roku też wyginęły, ale zamierzam je znowu wprowadzić, bo bardzo je lubię. Podoba mi się Twój pomysł połączenia host z żurawkami, wspaniale grają te wszystkie kolory :).
OdpowiedzUsuńMałgosiu, ja też cały czas próbuję którym roślinom będzie u mnie dobrze. Akurat różaneczniki i azalie nie sprawiają problemów. Ale sasanki, które bardzo lubię nie odwzajemniają mojej miłości i nie chcą u mnie rosnąć. Z kolei ostróżki, mimo podwiązywania, gdy jest deszczowa pogoda z silnymi wiatrami, najczęściej się łamią, więc z nich również zrezygnowałam. Hosty są okazałe, ale trzeba je pilnować przed ślimakami. A co do kolorów, to staram się dobierać rośliny nie tylko ze względu na kolory kwiatów, ale też liści, żeby było kolorowo nie tylko podczas kwitnienia. Pozdrawiam Cię serdecznie :)))
UsuńBardzo szkoda, że niektóre kwiaty ucierpiały z powodu nagłych przymrozków. Cudowne okazy, na które można patrzeć godzinami.
OdpowiedzUsuńU mnie na szczęście straty były niewielkie i mogłam cieszyć oczy tymi wszystkimi pięknościami :)))
Usuń