Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lawenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lawenda. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

W lipcowym ogrodzie

 Ogród daje mi wiele radości, dlatego każdy dzień lata zaczynam od spaceru po wszystkich jego zakątkach. Oczywiście robię przy tym dużo zdjęć, bo każdy kwiatek zasługuje na uwiecznienie, poza tym inaczej wygląda rano, a inaczej wieczorem i potem wybranie zdjęć do prezentacji trwa bardzo długo, dlatego ogród lipcowy pokazuję dopiero w pierwszym dniu sierpnia i zdjęć jest dużo, ale mam nadzieję że nie zabraknie Wam cierpliwości do ich oglądania. 

Jeden z pierwszych lipcowych dni po deszczu czarował takim widokiem.





Ogród natomiast jest pełen kolorów. Wśród świerkowych gałęzi kwitną różowe delikatne kwiaty róży pnącej, która wspina się co roku coraz wyżej. 

Lipiec to czas liliowców, floksów, hortensji, lawendy i moich od kilku lat ukochanych jeżówek. Floksy mam nie tylko różowe, ale również białe i fioletowe, ale upały sprawiły, że zanim je sfotografowałam, zrobiły się mało fotogeniczne.











Przed lawendą posiałam maciejkę, która wieczorami pięknie pachnie.


Tojeść orszelinowa dość szybko się rozprzestrzenia, więc wśród innych roślin robi się trochę inwazyjna, ale znalazła swoje miejsce pod gruszą, gdzie nie przeszkadza innym, a jej kwiat ciekawie wygląda na tle kory.


Na tej rabacie kwitną juka,hortensje, biała i fioletowa liatra oraz jeżówki.






Wśród jeżówek, które pokazywałam już w zeszłym roku pojawiły się kwiaty odmiany eccentric.



Jestem pod wielkim urokiem jeżówek, bo długo kwitną, jest dużo odmian o różnych kolorach i kształtach kwiatu i są to kwiaty uwielbiane przez motyle i pszczoły.





Moja jeżówkowa kolekcja  wzbogaciła się o nową: double delight w kolorze biało-kremowym.







Różowa anabelka również cieszy długim kwitnieniem i pięknymi kwiatostanami.



Na hortensji, mikołajku i jarzmiance można wypatrzeć różne owady.  






 Na tarasie kwitnie milin, a tuż obok agapant.
Kwitną też róże, ale o nich napiszę jeszcze w osobnym poście.




Cieniste zakątki rozświetlają hosty i klon polny Carnival. Wśród host pojawiła się nowa Raspberry Sundae o ciekawych liściach i łodygach w kolorze wiśniowym.






W naszym ogrodzie w kilku miejscach mają gniazda kopciuszki. Kilka dni temu obserwowałam, jak na dachu u sąsiadów matka doglądała jak jej potomek radzi sobie z lataniem i samodzielnym funkcjonowaniem.







W ciągu ostatniego tygodnia było chłodniej, dzięki temu rośliny wreszcie odetchnęły od żaru, który lał się z nieba; spadło sporo deszczu, więc wszystkie zbiorniki na deszczówkę są pełne. 

Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca spaceru. 
Pozdrawiam, Lusi :)

P.S. Podobnie jak wiele osób, mam problem z pisaniem komentarzy na zaprzyjaźnionych blogach; napiszę, sprawdzam że jest, a kiedy kolejny raz tam goszczę, okazuje się że mój komentarz zniknął.

czwartek, 23 lipca 2020

lipcowy ogród

Witajcie! Koniec czerwca i lipiec to zawsze czas, w którym królują róże. Co prawda maj i czerwiec były u nas bardzo deszczowe, jednak róże mimo tego pokazały to co mają najpiękniejszego. Razem z moim M. lubimy wykorzystywać materiały z odzysku, więc róże w tym roku pną się po drewnianych piramidach zrobionych ze starej boazerii. 














w dalszej kolejności kwitła rodgersja i ismena.




Bardzo lubię jeżówki, ale chociaż już kilka razy kupowałam różne odmiany, w końcu zostają tylko różowe.





Potem nadchodzi czas na kwitnięcie juk, liliowców, floksów, lawendy i malw oraz hortensji i nasturcji.











 




Lubię też, chociaż jest dość ekspansywna, tojeść orszelinową, bo jej kwiaty przypominają czapki krasnoludków i wszystkie obracają się w jedną stronę.

Oczywiście częste deszcze, a potem słoneczna pogoda sprawiły, że mamy całe mnóstwo ślimaków i nagich i muszlowych, no i oczywiście komarów. Ślimaki staramy się codziennie wieczorem zbierać, bo hosty, aksamitki, surfinie i inne rośliny nie mają szans na normalny rozwój. Na ślimaki nie pomagają skorupki z jajek, czasem już w desperacji stosuję ślimakol, bo chwilami nie mam już siły z nimi walczyć.
Pozdrawiam Was serdecznie, Lusi.