W zeszłym roku, jak najczęściej przed Wielkanocą zaczęłam wiercenie gęsich wydmuszek. Ale ponieważ kilka już w dość mocno wywierconym stanie, zaczęło pękać, zniechęciłam się i zostawiłam...
W tym roku do nich wróciłam, ale zrezygnowałam z wiercenia, tylko tradycyjnie zastosowałam technikę decoupage'u. I tak powstały serie: niebieska, przyrodnicza i ludowo-kwiatowa.
A ponieważ nasza biała magnolia już prawie całkiem rozkwitła, postanowiliśmy wybrać się do Cieszyna zobaczyć jak się mają tamtejsze magnolie. W jednym miejscu zobaczyliśmy białą, która już w zasadzie przekwitała - niestety nie można było podejść bliżej, żeby zrobić lepsze zdjęcie. Pozostałe magnolie, najczęściej odmiany Alexandrina są jeszcze w pąkach. Chyba ich pełny rozkwit przypadnie na czas Świąt Wielkanocnych.
Przeszliśmy również obok Studni Trzech Braci, która po niedawnym remoncie wróciła do pierwotnego koloru. Powrócono również do trzech tablic - w językach polskim, łacińskim i niemieckim.
Następnie nasze kroki skierowaliśmy do "Cieszyńskiej Wenecji", fragmentu miasta położonego nad kanałem Młynówka (jedną z jego funkcji było napędzanie młynów, stąd jego nazwa). Osiedlali się tu rzemieślnicy i w XIX oraz jeszcze częściowo w XX wieku miała ona duże znaczenie gospodarcze. Do dziś zachowała się tu część budynków z XVIII i XIX wieku. Mieści się tu również Galeria w Bramie, gdzie można zobaczyć i kupić wiele ciekawych prac.
Po ostatnich częstych deszczach woda Młynówki jest całkiem nieprzezroczysta.