Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 lutego 2026

B jak Bielice i biegówki

Po kilkudniowym wyjeździe powoli wracam do codzienności. No i nadrabiam blogowe zaległości. Co prawda większość z Was już myślami jest w wiosennych klimatach, tym bardziej że mamy teraz dni słoneczne. Ale ponieważ kończy się luty, a w marcu już nie chcę pokazywać zimowych kadrów, więc może ktoś jeszcze spojrzy przychylnym okiem na zimowe piękno. Tym bardziej, że są to zeszłoroczne wspomnienia, więc nie chcę ich już dłużej trzymać w komputerowych zakamarkach, tylko pokazać tutaj. 

Wspomnienia sprzed roku, bo tegoroczne plany pogoda nam pokrzyżowała. Otóż, jak wszystkim wiadomo śnieżna zima zagościła u nas w drugiej połowie lutego, a w kolejnym tygodniu, kiedy planowaliśmy biegówkowy wyjazd do Bielic, temperatury wzrosły powyżej zera i zrobiło się pochmurnie i deszczowo, a śnieg bardzo szybko niemal całkiem zniknął.

Ale w zeszłym roku o tej właśnie porze w miejscu położonym "na końcu świata", gdzie nie ma zasięgu, gdzie jest bardzo niewielu mieszkańców, ale są przygotowane trasy dla narciarzy biegowych, więc przyjeżdża trochę turystów, mieliśmy okazję przez tydzień korzystać z tej formy aktywnego wypoczynku. 

Bielice położone są na Dolnym Śląsku, niedaleko Stronia Śląskiego, u stóp Gór Bialskich. Przez Bielice przepływa Biała Lądecka, która sporo "narozrabiała" w czasie pamiętnej, wrześniowej powodzi w 2024 roku i do dziś jeszcze nie cała infrastruktura została przywrócona do stanu sprzed powodzi, ale teraz płynie spokojnie, wijąc się wśród drzew i kamieni. Miejscami tworzy bardzo malownicze wodospady, które w niskich temperaturach częściowo zamieniają się w lodospady. 


Woda, śnieg i lód tworzą malownicze kompozycje.






Malutkie potoki oraz strumyki wraz z wodą kapiącą z góry pod wpływem mrozu tworzą w takie niesamowite sopelki.





❤❤❤❤❤

W jeden z mglistych poranków, gdy wyszliśmy na trasę, wydawało się że nie będzie nic niezwykłego. Jednak gdy po chwili wyszło słońce, mogliśmy podziwiać wspaniały spektakl. Dzięki mgle promienie słoneczne tworzyły niesamowite smugi światła, a na zamarzniętych wcześniej gałązkach pojawiły się kropelki wody tworząc mieniącą się światłem, błyszczącą dekorację. 









Te piękne widoki wraz z nami podziwiała rodzinka bałwanków, którą ktoś ulepił przy trasie...




Jeden z przystanków w tej miejscowości jest tak udekorowany.  

❤❤❤

I na koniec zagadka - co Wam przypomina ten zwalony pień?

Pozdrawiam i życzę kolejnych pięknych słonecznych dni :)
Lusi


A skąd niedawno wróciłam dowiecie się z kolejnego posta...

środa, 19 lutego 2025

park pszczyński w zimowej szacie

 W Pszczynie bywałam najczęściej wiosną, czasem jesienią, ale jeszcze nigdy nie byłam w zimie. W ostatnich latach było nawet ciężko to zrealizować, bo zimowych śnieżnych dni nie jest zbyt wiele, ale w tym roku się udało. W ostatnią słoneczną, choć mroźną niedzielę: było -8 stopni, postanowiliśmy wybrać się do Pszczyny.



Wszystkie stawy i inne zbiorniki wodne pozamarzały, a w lodowej tafli odbijają się promienie słońca. Nigdzie ani śladu zawsze obecnych kaczek, ludzi też za bardzo nie widać. Pusto i cicho...















Chociaż to było przedpołudnie, światło słońca padając na parkowe latarnie oświetlało je swoimi promieniami i latarnie "świeciły".





Jedyną oznaką zbliżającej się wiosny jest kwitnąca leszczyna.

Na rynku też niewiele osób spaceruje. Nawet gołębie nie latają, tylko siedzą na dachu i wygrzewają się w słońcu.






A ulicę Strażacką ozdabia taka mozaika:


Pozdrawiam w słoneczny, choć mroźny dzień, Lusi 😀

niedziela, 19 stycznia 2025

biała zima

  Skoro w końcu przyszła biała zima, to musiałam ją uwiecznić w obiektywie. Dzieciaki się cieszą, bo w końcu maja trochę prawdziwej zimy, a dorośli - różnie. Wiele osób już nie może się doczekać na wiosnę, choć przecież mamy dopiero styczeń. Inni potrafią się zachwycić widokami, które dzięki białej kołderce otulającej ziemię i rośliny mają w sobie coś bajkowego, niezwykłego, a w dodatku coraz rzadziej spotykanego. Kiedy patrzę na uśpiony ogród przykryty białym puchem ogarnia mnie spokój, bo wiem że wszystko ma swój właściwy czas, a teraz jest właśnie czas odpoczynku. 











Na dodatek u mnie w ciągu ostatnich dni nie brakuje słońca, które ogrzewa oszronione gałęzie i potem można na nich zobaczyć tysiące błyszczących kropelek wody, a kiedy przychodzi noc, mróz znowu sprawia, że woda zamarza. Co prawda wiem i doświadczam tego, że w wielu miejscach jest ślisko i niebezpiecznie, to jednak gdy patrzę przez okno, czary natury robią na mnie duże wrażenie.







I jeszcze w białej tonacji kwitnące pięcioma kwiatami hippeastrum.


Pozdrawiam, Lucy 😊