Dzisiaj będzie dłuuuugi post, wyłącznie dla cierpliwych ;)
W słoneczną październikową niedzielę wybraliśmy się na Słowację, żeby zobaczyć dwa wyjątkowe miejsca, choć o całkiem innym charakterze.
Pierwsze z nich to skansen w miejscowości Vlkolinec, położonej u stóp Sidorowa pełen drewnianych chatek z maleńkimi okienkami, wypełnionych duchem przeszłości.
Jest jedyną tak dobrze zachowaną słowacką wsią, dlatego jest najcenniejszym kompleksem zabytków architektury ludowej na Słowacji, notowanym na Liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.
W wiosce znajduje się 45 oryginalnych, przeważnie XIX-wiecznych domów. Wszystkie są drewniane, kryte gontem. Ściany są pokryte gliną i pomalowane w pastelowe barwy. Wewnątrz są trzy pomieszczenia: przedsionek, komora i pokój. Rolę kuchni pełni przedsionek. Znajduje się w nim potężny piec z zapieckiem. Podłoga w przedsionku i w komorze jest jastrychowa (udeptana glina), a w pokoju – drewniana. Domy z reguły nie posiadają piwnic. Są one budowane obok, na podwórzu.
Vlkolinec nie jest typowym skansenem, ponieważ nadal mieszkają tu ludzie - jedni cały rok, inni traktują drewniane chaty, jak domki letniskowe. Wielu właścicieli wynajmuje pokoje, prowadzi sklepiki z pamiątkami czy restauracje.
Do zwiedzania udostępniono dom rolniczy z ekspozycją przedstawiającą typowe wnętrze, galerię sztuki ludowej z ekspozycją prac plastycznych i trofeów myśliwskich oraz galerię mieszczącą się w dawnym spichlerzu.
Pobyt w skansenie zajął nam dość dużo czasu, przez co na podziwianie drugiego atrakcyjnego miejsca, a zwłaszcza na robienie zdjęć było go trochę za mało...
To imponujące miejsce, gdzie króluje natura...
Malownicze kręte wąwozy, przez które płynie potok, wodospady i progi skalne - to wszystko mają do zaoferowania Janosikowe Diery (w tłumaczeniu na polski - dziury), położone pomiędzy Małym i Wielkim Rozsutcem. Szlak zaczęliśmy w miejscowości Biely Potok. Po drodze mijamy górskie kaskady, przechodząc przez drabinki, mostki i trzymając się poręczy. Mimo tych zabezpieczeń na szlaku trzeba cały czas uważać, bo skały i niektóre zabezpieczenia są mokre i śliskie, do tego wielka ilość ludzi, z którymi trzeba się minąć w wąskich przejściach - to wszystko sprawia że może się przydarzyć niekontrolowany upadek.
Byliśmy tu w godzinach popołudniowych, więc brakowało dobrego światła, dlatego musimy tu jeszcze wrócić...