No to zaczynamy.
Pokazuję Wam pierwsze miejsce, które sprawiło że od razu zakochałam się w Norwegii - natura w czystej, surowej postaci, do tego te przepiękne chmury na niebie, no nic tylko aparat do ręki i każdy widok chciałoby się sfotografować. Niektórzy kojarzą to miejsce z krajobrazem księżycowym. Nie ma tam drzew, są jedynie wrzosowiska, mchy, skały, a także jeziora, rzeki i strumienie i w oddali góry. Ten położony 200 km na zachód od Oslo płaskowyż jest jednym z częściej odwiedzanych miejsc w Norwegii.
To niesamowite miejsce nazywa się płaskowyż Hardangevidda i jest to to największy płaskowyż północnej Europy. Jego powierzchnia obejmuje 8000 km², a średnia wysokość waha się od 1100 do 1400 m n.p.m. Płaskowyż Hardangevidda zamieszkuje największe stado dzikich reniferów w Europie i w celu ich ochrony powstał tam park narodowy, który obejmuje ponad jedna trzecią jego powierzchni. Liczebność reniferów jest szacowana na 8000 osobników. Panuje tu klimat polarny, dlatego można tu spotkać również lisy polarne czy sowy śnieżne. My jednak nie spotkaliśmy żadnego z tych zwierząt😏.
Z
uwagi na trudne warunki panujące na płaskowyżu Hardangevidda to właśnie tu
przygotowywali się do swoich wielkich wypraw Roald Amundsen i Fridtjof Nansen oraz Polak
Marek Kamiński.
Pięknie pokazałaś Norwegię. Śliczne fotografie. Miłego tygodnia życzę:)
OdpowiedzUsuńPiękna fotografie. Do niektórych z nich już pojawiły mi się w głowie poetyckie podpisy. Norwegia to taki ciekawy kraj. Dziękuję, że podzieliłaś się z nami wrażeniami i przeżyciami związanymi z pobytem w nim. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń