Dziś pierwszy dzień wiosny, mojej ulubionej pory roku, a ja jeszcze przychodzę do Was z postem całkiem zimowym. Zresztą za oknem też ciągle więcej zimy niż wiosny... ale ptaki już coraz weselej śpiewają. Od kilku dni o świcie drozd śpiewak siada na orzechu i wyśpiewuje swoje trele.
Tak więc na zakończenie zimy:
Wszyscy fani biegówek wiedzą, że Polana Jakuszycka i Góry Izerskie to miejsce, gdzie jest mnóstwo tras biegowych o różnym stopniu trudności, więc każdy może znaleźć coś dla siebie. Do tego piękno otaczającej przyrody, cisza i spokój...
Na Polanie Jakuszyckiej w pierwszy weekend marca od wielu lat odbywa się Bieg Piastów. W zeszłym roku został odwołany przez koronawirusa, a w tym roku miał zmienioną formułę - nie było startów w jednym terminie, tylko każdy mógł biec w wybranym terminie od 20 lutego do 7 marca. Wieczorem tylko nieliczni trenowali z czołówkami, ale w dzień przy pięknej pogodzie, w pierwszą marcową sobotę było wielu biegaczy startujących na różnych dystansach. Mój M tradycyjnie pokonuje główny dystans czyli 50 km.




Ja sobie wybieram moją ulubioną trasę i spokojnie sobie maszeruję na nartach :) do celu po drodze robiąc zdjęcia. Osób nie startujących w biegu jest też sporo, każdy porusza się we własnym tempie według chęci i umiejętności.
Polana Jakuszycka od 2019 roku jest wielkim placem budowy, gdyż powstaje tu Dolnośląskie Centrum Sportu. Cały kompleks ma być gotowy w czerwcu tego roku. Mają się tam znaleźć szatnie i pomieszczenia do smarowania nart, pomieszczenia VIP, zaplecze konferencyjne i gastronomiczne. Powstanie sala gimnastyczna do treningu dla siatkarzy i koszykarzy. Zaplanowano również hotel turystyczny na 190 miejsc, centrum odnowy biologicznej z siłownią oraz basenem. Latem do dyspozycji będzie boisko treningowe ze sztuczną trawą i bieżniami lekkoatletycznymi. Będzie też nowoczesna strzelnica i podziemny parking.
Według mnie nowoczesność tego miejsca sprawi, że mniej będzie tu miejsca na amatorskie uprawianie sportu, mniej spokoju i autentycznego kontaktu z przyrodą...
Udało mi się też "złapać w obiektyw" najpierw na świerku, a potem przy drodze ptaszki, których nigdy wcześniej nie widziałam z ceglastoczerwonymi brzuszkami i charakterystycznymi dziobami. Po sprawdzeniu w internecie dowiedziałam się, że są to krzyżodzioby. Jakość zdjęć nie jest najlepsza, bo są robione pod światło, poza tym ptaki były bardzo ruchliwe.
Pozdrawiam wiosennie, Lusi :)