Szukaj na tym blogu

niedziela, 20 kwietnia 2025

Wielkanoc 2025

 


Niech te wyjątkowe Święta będą dla Was pełne radości, nadziei, ukojenia oraz harmonii. Niech do Waszych serc zawita nowe życie, spokój i odnowienie. Radujcie się!!!

Lusi :)

wtorek, 25 marca 2025

wiosna w ogrodzie

 Czas pędzi nieubłaganie i już ponad miesiąc temu był poprzedni post. Kiedy początkiem marca zrobiło się ciepło, energicznie zabrałam się do prac ogrodowych, czyli przycinania traw, grabienia zaschniętych liści i wysypywania grządek kompostem. Równocześnie jak co roku napełniają mnie szczęściem i wywołują uśmiech na twarzy pojawiające się w różnych zakątkach ogrodu pierwsze zwiastuny wiosny. Rozpoczynają ten wspaniały czas wczesne krokusy i przebiśniegi. Na trawniku pojawiają się stokrotki, a ciemierniki każdego słonecznego dnia coraz wspanialej cieszą oczy. Jednak po tych kilku ciepłych dniach, zrobiło się bardzo mroźno i napadało trochę śniegu, więc biegałam po ogrodzie i przykrywałam najbardziej wrażliwe rośliny. W tym tygodniu codziennie trochę pada i wszystko rośnie jak na drożdżach...















Potem nieśmiało zaczęły cieszyć błękitem ułudki, wszędzie rozsiewające się przylaszczki, żagwin, barwinek i puszkinia.









Z okazji Dnia Kobiet w tym roku dostałam od męża bratki wielkokwiatowe i stokrotki, które wysadziłam do donic na tarasie. Ponieważ część donic jeszcze była pusta, to musiałam😜 jeszcze dokupić drobne bratki, które trafiły na "wiosenną drabinę" oraz jako towarzystwo dla lazanii cebulowej.







Po kilku dniach rozkwitły późniejsze krokusy, młody ciemiernik, miodunka, a hiacynty powoli wychylają spod ziemi swoje okazałe kwiatostany. 











Powoli też czosnek niedźwiedzi wystawia swoje zielone listki i jest wiosennym dodatkiem do wielu potraw. 


Pozdrawiam wiosennie i dziękuję za wszystkie odwiedziny 😀

Lusi

środa, 19 lutego 2025

park pszczyński w zimowej szacie

 W Pszczynie bywałam najczęściej wiosną, czasem jesienią, ale jeszcze nigdy nie byłam w zimie. W ostatnich latach było nawet ciężko to zrealizować, bo zimowych śnieżnych dni nie jest zbyt wiele, ale w tym roku się udało. W ostatnią słoneczną, choć mroźną niedzielę: było -8 stopni, postanowiliśmy wybrać się do Pszczyny.



Wszystkie stawy i inne zbiorniki wodne pozamarzały, a w lodowej tafli odbijają się promienie słońca. Nigdzie ani śladu zawsze obecnych kaczek, ludzi też za bardzo nie widać. Pusto i cicho...















Chociaż to było przedpołudnie, światło słońca padając na parkowe latarnie oświetlało je swoimi promieniami i latarnie "świeciły".





Jedyną oznaką zbliżającej się wiosny jest kwitnąca leszczyna.

Na rynku też niewiele osób spaceruje. Nawet gołębie nie latają, tylko siedzą na dachu i wygrzewają się w słońcu.






A ulicę Strażacką ozdabia taka mozaika:


Pozdrawiam w słoneczny, choć mroźny dzień, Lusi 😀