Tym razem nasz pobyt na Dolnym Śląsku obejmował znów okolice Lądka-Zdroju, a konkretnie nocowaliśmy w Starym Gierałtowie. Chcieliśmy zobaczyć te miejsca, które najczęściej ostatnio odwiedzamy w zimie, w wiosennej szacie. I choć pogoda była dosyć zmienna, to w pogodne dni chodziliśmy po górach, a w deszczowe-po miastach.
Stary Gierałtów leży w dolinie Białej Lądeckiej i wyjście na którekolwiek z pobliskich wzniesień pozwala obserwować w oddali masyw Śnieżnika.
- Trojak jest szczytem w Górach Złotych o wysokości 766 m n.p.m. Szczyt jest pokryty lasem świerkowym z domieszką buka oraz modrzewia. Jest zbudowany ze skał metamorficznych, które tworzą kilka ciekawych formacji skalnych. Jest tu niedawno wybudowana platforma widokowa, budząca kontrowersje z uwagi na brak dopasowania do otaczającego krajobrazu. Ze szczytu można podziwiać Kotlinę Kłodzką. U stóp Trojaka rozciąga się Lądek-Zdrój.
- W Bielicach było sporo ludzi, bo stamtąd jest szlak na Kowadło - szczyt w Górach Złotych należący do Korony Gór Polski. My już byliśmy na Kowadle zimą, dlatego poszliśmy inną ścieżką przez las wzdłuż Białej Lądeckiej i innych wijących się strumyków, w których odbijało się światło słoneczne i gdzie nie było tłumów ludzi. Nad strumykiem rosła śledziennica (nie wiem czy skrętolistna czy naprzeciwlistna, bo aż tak ich nie rozpoznaję), którą wcześniej spotkałam w moich okolicach.
- Na Czernicę szliśmy ze Starego Gierałtowa. Jest to szczyt leżący w Górach Bialskich o wysokości 1083 m n.p.m. z drewnianą wieżą widokową. Ponieważ szczyt jest zalesiony, to dopiero z wieży dobrze widać rozpościerającą się poniżej panoramę na ziemię kłodzką. Oczywiście między świerkami można dostrzec szczyt Śnieżnika.
Relacja z Lądka i Bystrzycy Kłodzkiej będzie w następnym poście, a zatem
C.D.N.