W tym roku niektóre szafirki (chyba te najbardziej ciekawskie) wyjątkowo wcześnie (zdjęcie zrobione 1 marca!) zaczęły swoją nadziemną egzystencję. Stokrotki na trawniku to już czasem w styczniu się pojawiały...
Dlatego po dokonaniu takich obserwacji i odwiedzinach w pobliskim markecie budowlanym na dziale ogrodowym postanowiłam właśnie szafirkami i stokrotkami udekorować część przydomowego obejścia. Skoro te ogrodowe tak już się spieszą jako wiosenna dekoracja, to i te w donicy czy starych bańkach z mleka chyba sobie poradzą.


W ogrodzie każdy kolejny ciepły dzień przynosi jakieś zmiany. Pojawiła się już cieszynianka i pierwiosnki, na ciemiernikach jest coraz więcej kwiatów. Przybywa też krokusów i zaczyna kwitnąć miodunka.
W parku obok muzeum w Cieszynie wiosna daje o sobie coraz bardziej znać: jest mnóstwo krokusów, fiołków, kwitnie runianka japońska i forsycja oraz miniaturowe odmiany żonkili.
W czasie niedzielnego spaceru do lasu oprócz zielonego mchu można zauważyć coraz więcej lepiężników i żywiec gruczołowaty, a na polankach pojawiają się pierwsze zawilce.
Tu mamy z mchu jeża ze słoniową trąbą
Niestety, leśne ścieżki zamieniają się w autostrady, po których transportuje się ogromne ilości drewna. Ciekawe jak długo drzewa będą znikały w tak szybkim tempie...
Czy pani zima już zakończyła swoje królowanie i oddała pałeczkę wiośnie?
Pozdrawiam wiosennie, Lusi :)