Łucja z bloga "Szkiełkiem, okiem i sercem" opisując swój świąteczny spacer po parku pszczyńskim zachęciła mnie do jego odwiedzenia. Dotychczas zazwyczaj jeździłam tam później - w maju - w czasie kwitnienie różaneczników i azalii, ale jak się okazuje w kwietniu to miejsce też ma wiele do zaoferowania. Dlatego w minioną sobotę wybraliśmy się do Pszczyny.
Pod drzewami ścielą się dywany złożone z zawilców, szczawików zajęczych i ziarnopłonów.


Kasztanowiec pokazuje liście i pąk kwiatowy, za to wiąz i grab jeszcze na razie nie mają liści tylko kwiaty.

W parku wokół zamku można spotkać stare drzewa, których konary zwieszają się nad wodą.



Oczywiście kwitną magnolie - na razie białe, bo większość różowych ma dopiero pąki. Jest tu wiele malowniczych zakątków, mostków, na stawie zacumowały nawet łódki.



Chociaż większość różaneczników i azalii kwitnie dopiero w maju, są odmiany w kolorze różowym i białym, które kwitną już w marcu, a czasem nawet w lutym. Ten różowy krzew kwitnie obok ławki z koszem na śmieci - kosz jest dopasowany wyglądem do ławeczki.




W parku oprócz roślin, można zaobserwować zwierzęta. Widziałam kilka wiewiórek, ale przeskakiwały z miejsca na miejsce tak szybko, że nie udało mi się żadnej sfotografować. Oczywiście jest tam dużo kaczek. Jedna z nich w dziupli siedziała na gnieździe i co chwilę się chowała, ale udało się ją złapać w kadr.


Oprócz kaczek spotkałam sójkę siedzącą na magnolii oraz samca gęsi łabędzionosej, zwanej inaczej garbonosą.


Park jest na tyle duży, że każdy może znaleźć miejsce dla siebie - albo spokojne i odosobnione, albo takie, gdzie jest sporo osób spacerujących, siedzących na ławkach czy jeżdżących na rowerach.
Bardzo się cieszę, że dzięki Łucji mogłam zobaczyć park pszczyński w takiej odsłonie, w której go jeszcze nie widziałam.
Pozdrawiam, Lusi :)