Czas pędzi nieubłaganie, a ostatnio w pracy mam tyle zajęć, że nie mogę nadążyć z odwiedzaniem blogosfery. Tak więc choć już minęła druga niedziela adwentu, dopiero dziś pokazuję mój wieniec adwentowy, który przygotowałam z gałązek tui, owoców bluszczu, szyszek modrzewiowych i innych ozdób.
Na drzwiach zawiesiłam drugi wianek w podobnym stylu.
A chociaż pogoda jest mało grudniowa, to do karmnika sypię ziarna słonecznika i przylatują tu skrzydlaci goście, zabierają ziarenko i natychmiast odlatują na pobliskie drzewa. Dlatego zrobienie im zdjęcia to prawdziwe polowanie z obiektywem.
Wiem, że ciemierniki często kwitną zimą, ale na początku grudnia jeszcze nie widziałam w moim ogrodzie pąków kwiatowych.
Ciekawe, co jeszcze w tegorocznej pogodzie nas czeka...
Pozdrawiam przedświątecznie, Lusi.
